Przejdź do treści

MEW impulsem rozwoju gospodarki – debata

Moderator: Iwona Wysocka, dzień dobry. Morska Energetyka Wiatrowa impulsem rozwoju gospodarki to tytuł panelu, który mam przyjemność dziś prowadzić. Witam Państwa. Witam Panelistów, wśród nich Piotr Czopek, Dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, Sambor Guze, Prorektor Uniwersytetu Morskiego ds. Kształcenia, Dariusz Rudziński, Członek Zarządu Polskiego Rejestru Statków S.A., Bartosz Sokoliński, Dyrektor Zarządzający ds. Inwestycji i Technologii, Agencja Rozwoju Przemysłu S.A., Zbigniew Szyc, Prezes Zarządu NED-Project i Mariusz Witoński, Prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej (PTMEW). Dzień dobry. Morska Energetyka Wiatrowa rozgrzewa wyobraźnię, budzi wielkie nadzieje, będzie kolejnym elementem niezależności energetycznej naszego kraju, 20% energii ma stamtąd pochodzić, kolejnym filarem zielonej transformacji. To szansa na rozwój, na transfer technologii, to właściwie stworzenie całej branży u nas od początku do końca, niezależnie od tego, że nasze firmy mają już doświadczenie związane z offshorem, bo przecież na morzu Północnym. Tylko jak to zrobić, by wszyscy zyskali: inwestor i jego partnerzy biznesowi, rynek pracy, lokalne firmy. Czy MEW może być motorem napędowym gospodarki i jaki mamy potencjał? Może zaczniemy od pana Sambora Guze.

Sambor Guze: Dzień dobry, drodzy Państwo. Potencjał mamy spory, ale wyzwania, które przed nami stoją też są spore. Patrząc z perspektywy naszych doświadczeń, reprezentuję Uniwersytet Morski w Gdyni, więc my, jako kształcący kadry morskie na morza i oceany, kształcimy od ponad 100 lat dobrze wykwalifikowanych oficerów zarówno w dziale pokładowym, jak i maszynowym. Od ponad 10 lat również mamy styczność z offshorem, ale tym związanym z olejem, tzn. ropą i gazem. Na kierunku Nawigacja prowadzimy specjalność: technologie offshorowe i z tego punktu widzenia zaczątek mamy. Podobnie Akademia Morska w Szczecinie równolegle z nami, kształci kadry morskie także dla szeroko rozumianego przemysłu offshorowego, więc wyzwania są z punktu widzenia kształcenia, przygotowania kadr w jakimś stopniu zapoczątkowane, ale muszą być ukierunkowane.

Moderator: Od razu zapytam, zdążymy zanim powstaną nasze polskie morskie elektrownie wiatrowe? Zdążymy wykształcić chociaż część kadry?

Sambor Guze: Jeżeli chodzi o rok 2024/25, jest to wyzwanie dosyć trudne, ale do zrealizowania. Dziś przodownikiem, jeżeli mówimy o kształceniu w zakresie morskiej energetyki wiatrowej jest Politechnika Gdańska, która uruchomiła w zeszłym roku studia podyplomowe Morska Energetyka Wiatrowa. Obecnie razem z nami, z Uniwersytetem Morskim w Gdyni, będziemy wspólnie z Politechniką uruchamiać studia na drugim stopniu o tej samej nazwie. Myślę, że zdążymy, ale to, jeżeli chodzi o menadżerów, zarządzających projektami offshorowymi. Jeżeli chodzi o morską obsługę farm wiatrowym, czyli o kadry morskie, też zdążymy, bo je mamy. Natomiast, jeżeli chodzi o projektowanie, wykonawstwo, to jeszcze musimy się kilku rzeczy nauczyć, ale myślę, że też korzystając z doświadczeń innych państw, które w tym sektorze już od dłuższego czasu działają, jesteśmy w stanie ten kontent swój wypracować.

Moderator: Pan Piotr Czopek, to samo pytanie będzie do wszystkich Panów.

Piotr Czopek: Dziękuję. Czy mamy potencjał? Mamy ogromny potencjał. Według różnych analiz do 2050 roku możemy mieć od 28 nawet do 45 GW mocy w morskiej energetyce wiatrowej. To jest ogromny potencjał. To, czy go wykorzystamy zależy od wielu czynników. Od działań na poziomie rządowym, samorządowym, ale również na poziomie przedsiębiorców, deweloperów morskich farm wiatrowych. Na pewno potrzebna jest długofalowa wizja i strategia. Przypomnę, że ostatnie regulacje, które się pojawiły w tym roku, powodują, że rzeczywiście tę wizję mamy, a tak naprawdę ona kończy się gdzieś na roku 2033/2035, bo wtedy powinny zostać zrealizowane wszystkie te projekty w morską energetykę wiatrową, które osiągną poziom 11 GW, a przypomnę, że Polityka Energetyczna Polski do 2040 roku, czyli strategiczny dokument w zakresie sektora energetycznego mówi, że właśnie w tym 40. roku będziemy mieć te 11 GW. I to oczywiście jest dobry początek. To jest dobry początek do tego, żeby pokazać przedsiębiorcom, że tu jest biznes. Przypomnę, że żeby zbudować fabrykę potrzeba kilka lat, żeby wejść w biznes musimy mieć też długofalową perspektywę, bo nikt nie zbuduje fabryki z myślą, że ona będzie pracowała 3 – 4 lata. W tej chwili ten początek mamy i teraz chyba najważniejsze z punktu widzenia deweloperów jest to, żeby wizja była przyciągnięta na kolejne lata, aż do 2050 roku, po to właśnie, żeby dać stabilizację,  pewność i pokazać kierunki. Myślę, że polscy przedsiębiorcy doskonale się odnajdą na rynku offshore. Już dzisiaj pierwsze przykłady pokazują, co prawda nie mamy jeszcze morskiej farmy wiatrowej w polskiej strefie ekonomicznej. Natomiast polski biznes już pracuje na offshore, czy to w Wlk. Brytanii, Danii czy Holandii.

Moderator: I to od wielu lat.

Piotr Czopek: I to od wielu lat, czyli mamy bazę. W Polskim Stowarzyszeniu Energetyki Wiatrowej wspólnie z Polskim Towarzystwem Rozwoju Morskiej Energetyki Wiatrowej zleciliśmy raport: przygotowanie analizy. Firma Bain1 & Company przygotowała taką analizę, która pokazuje, że w miarę szybko możemy osiągnąć 20 – 25% naszego local content. W kolejnych projektach będzie 45 – 50%, a im dalsza, dłuższa to perspektywa i ten biznes będzie rzeczywiście długofalowy, to procent może być jeszcze większy. Mamy zatem potencjał, musimy go tylko mądrze wykorzystać.

Moderator: pan Dariusz Rudziński.

Dariusz Rudziński: Bardzo dziękuję. Na początku wyjaśnię jaka jest rola Towarzystwa Kwalifikacyjnego, co w tym biznesie robi Towarzystwo Klasyfikacyjne. Otóż, podstawowym zadaniem Towarzystwa Klasyfikacyjnego jest opracowywanie wymagań technicznych dotyczących różnych obiektów, urządzeń, następnie sprawowanie nadzoru nad budową i eksploatacją takich urządzeń i potwierdzanie sprawności, prawidłowego funkcjonowania, wystawianiem odpowiednich certyfikatów. Już 2 lata temu Polski Rejestr Statków przygotował publikację przepisową zatytułowaną Morskie Farmy Wiatrowe, właśnie przygotowując się do procesu nadzoru nad budową i nad eksploatacją morskich farm wiatrowych. Co więcej, w tym roku na zlecenie Polskich Sieci Energetycznych opracowaliśmy wymagania dotyczące morskich podstacji transformatorowych. Polskie Sieci Energetyczne są firmą, która jest ustawowo umocowana do stawiania wymagań technicznych podmiotom, które przyłączają urządzenia do krajowej sieci elektroenergetycznej. Polski Rejestr Statków buduje kompetencje w tym zakresie, aby eksploatacja budowy, eksploatacja morskich farm wiatrowych odbywała się w sposób bezpieczny. Chciałbym też kilka słów powiedzieć na temat potencjału polskich stoczni, polskiego przemysłu morskiego. Otóż, stocznie skupione tutaj szczególnie w rejonie Trójmiasta, posiadają doświadczenia w budowie statków, które są wykorzystywane w procesie wznoszenia morskich farm wiatrowych. I to są kompetencje, to są doświadczenia zarówno w zakresie jednostek instalacyjnych

Moderator: czyli te które instalują farmy wiatrowe?

Dariusz Rudziński: Tak. Mam na myśli jednostki, które są samopodnośne, czyli jednostki typu Jackup. Takie jednostki produkowała Stocznia Crist z Gdyni. Też duże kompetencje w tym zakresie posiada Grupa Remontowa, zwłaszcza Stocznia Remontowa Shipbuilding, która budowała jednostkę do układania kabli podmorskich, tj. jednostkę, która była kompletnie w Polsce wyposażona i przekazana znanemu armatorowi. Też w tym zakresie kompetencje buduje Grupa Przemysłowa Baltic, która posiada linię do produkcji wież wiatrowych. Co prawda, są to wieże przeznaczone na instalacje lądowe, ale kompetencje też posiada, więc polski przemysł morski posiada istotne kompetencje. Wydaje się, że może to być istotny element łańcucha dostaw.

Moderator: Nic tylko brać, jeżeli mamy takie możliwości i kompetencje. Budujemy bardzo nowoczesne jednostki, które potrafią budować farmy morskie i to na Morzu Północnym, który ma inne wymagania niż nasz Bałtyk, więc też trzymamy kciuki, żeby nasze statki brały w tym udział, w budowie polskich farm wiatrowych. Proszę pana Bartosza Sokolińskiego

Bartosz Sokoliński: Zacznę od tego, że współwłaścicielem wspomnianej tu Grupy Przemysłowej Baltic jest Agencja Rozwoju Przemysłu, dlatego znajduję się w tym gronie dzisiaj.  Chciałbym trochę odwrócić pytanie, które Pani stawia, tzn. czy mamy potencjał. Zastanówmy się, czym w ogóle jest budowa tej gałęzi przemysłu, jaką jest offshore. Mamy to, co najważniejsze, bo w miarę płytkie morze, na którym wieje i można instalować wieże. I to jest podstawa, od której należy wyjść. A druga rzecz, o której mówił pan Dyrektor Czopek, czyli ile GW można postawić. Nawet, jeżeli przyjmiemy mniej optymistyczną wersję, czyli 28 GW, to oznacza, że i tak, jest to jest olbrzymi przemysł wart setki miliardów złotych i na tej bazie musimy, bo nie uważam, że możemy, ale musimy zbudować przemysł, który jak największą część musi mieć tutaj w Polsce. Zaczątek już jest. Są firmy, które pracują, są inżynierowie, którzy się na tym znają. My skonsolidowaliśmy w Grupie Przemysłowej Baltic, te nasze kompetencje, które chcemy wykorzystać przy budowaniu farm i dla farm wiatrowych, ale jak sobie podzielimy ten przemysł, czyli na projektowanie, budowa, serwis, to naprawdę daje olbrzymie możliwości, już nie mówię o pieniądzach i miliardach, ale także o ludziach zatrudnionych, Jest jeszcze jedna rzecz, po co budujemy farmy? Między innymi po to, żeby mieć zielony prąd. Oczywiście można mówić o kolejnych sprawach, czyli o wykorzystywaniu technologii hybrydowych np. wodorowych, do wytwarzania wodoru tych farm, to jest jeszcze dalsza przyszłość, ale pewnie też nieunikniona. Robimy to po to, żeby energia była zielona, do tego, żeby ona była zielona to produkty, które biorą udział, dobrze by były wytwarzane na miejscu, żeby ślad węglowy był jak najniższy. Oprócz tego chcemy dawać pracę, budować kompetencje i  także zasoby finansowe firm, które biorą w tym udział. Uważam, że warto patrzeć też na ślad węglowy produktów, które będą wytwarzane. To oznacza, że potencjał jest i myślę, że nie możemy zaprzepaścić tej szansy. Dziękuję.

Moderator: Pan Zbigniew Szyca

Zbigniew Szyca: Zacząłbym od tego, że przede wszystkim mamy kompetencje, są firmy doświadczone, są firmy, które dostarczają produkty i niejednokrotnie produkty, które mają przewagę konkurencyjną i stąd też z sukcesem konkurują na rynku międzynarodowym właśnie dostarczając produkty i usługi w branży offshorowej, wind&offshore czyli morskiej energetyki wiatrowej. To się już dzieje, a więc grzechem byłoby nieskorzystanie z tego potencjału i z tych kompetencji. Właśnie przy tym dużym programie i tym potencjale, jaki MEW generuje w Polsce, dla polskiego biznesu, polskiego przemysłu, bo kompetencje są. Tak, jak wspomniano, nie tylko w dużych i rozpoznawalnych stoczniach, ale również w mniejszych stoczniach, były już budowane jednostki kablowe, jednostki specjalistyczne. Sami jesteśmy autorem takiej jednostki, która była budowana dla niemieckiego armatora. Projekt powstał od zera w naszym biurze konstrukcyjnym. W tej chwili z sukcesem pracuje u holenderskiego armatora, więc cały czas te realizacje są. Już nie mówiąc o innych nowych projektach, które powstają między innymi naszym projekcie jednostki instalacyjnej, która w chwili obecnej uzyskała status Approval-In-Principle i będzie pływała w barwach amerykańskiego armatora. Także ten potencjał jest, nie tylko w naszej firmie, ale w całym morskim przemyśle okrętowym, dlatego szansa, którą daje właśnie MEW musi być wykorzystana. Nie może, tylko musi być wykorzystana, tu pełna zgoda co do tego

Moderator: Pan Mariusz Witoński

Mariusz Witoński: Dziękuję za pytanie. Dziękuję za zaproszenie. Po tylu głosach Przedmówców potwierdzających istnienie potencjału nie pozostaje mi nic innego jak wejść w jakąś kontrowersję.

Moderator: Bardzo proszę

Mariusz Witoński: Powtórzę mantrując, rzeczywiście potencjał lokalizacyjny polskich obszarów morskich jest bez względnie przemawiający za tym, że będziemy mieli możliwość rozwijania polskiej energetyki wiatrowej skutecznie, efektywnie i z dużym oddziaływaniem na polski miks energetyczny. Perspektywa rynkowa, wszystkie uwarunkowania regulacyjne, faktyczne zapotrzebowanie w miksie energetycznym naszego kraju na zielony prąd z morza jest. Wydaje się, że tutaj, po tej stronie równania wszystko wygląda bardzo pięknie. Ponadto, o czym mówili moi Przedmówcy, ten bazowy potencjał polskiego przemysłu, doświadczenia wypracowane latami dostaw dla rozwiniętych zachodnioeuropejskich rynków morskiej energetyki wiatrowej. Wszystko to mamy. Czy jesteśmy skazani na sukces? Nie.

Moderator: Dlaczego?

Mariusz Witoński: Uważam, że mamy szansę odnieść sukces, o ile ciężko na niego zapracujemy i to jest ten etap, który otwiera się w tej chwili przed nami. Przez ostatnie lata koncentrowaliśmy się na tym, aby przekonać wszystkich uczestników gry rynkowej, polityków w Polsce do tego, że należy postawić na morską energetykę wiatrową. Udało się tutaj osiągnąć znaczny sukces dzięki korzystnemu splotowi okoliczności związanemu z polityką Unii Europejskiej w zakresie ochrony klimatu i rozwojowi elektroenergetyki. Jednocześnie pewną autentyczną, kryzysową sytuacją z jaką zaczynamy mieć do czynienia w polskiej elektroenergetyce i wymuszoną transformacją energetyczną, od której już nie ma odwrotu. Po kilku ostatnich latach boksowania udało się rzeczywiście ustawić ramy prawne umożliwiające w końcu reaktywację projektów morskich farm wiatrowych w Polsce i w tym zakresie można by powiedzieć, że ta perspektywa dla polskich przedsiębiorstw mających być dostawcami rysuje się w tej chwili idealnie. Udało się na grunt polski przeszczepić pewne sprawdzone na Zachodzie rozwiązania dotyczące stymulacji dialogu pomiędzy inwestorami, a łańcuchem dostaw co, mam nadzieję, już w tej chwili odczuwalnie wpływa na lepsze pozycjonowanie polskich firm, a co za tym idzie wykorzystanie szansy, o której mówili moi znakomici Przedmówcy. Natomiast z całą pewnością masa wyzwań przed nami. I to w świadomości istotnych braków, wśród których najistotniejszym brakiem jest brak czasu. Z całą pewnością. Niestety pomimo bardzo dobrej bazy w ofercie produkcji usług dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce timing, jeśli chodzi o przygotowanie i realizację projektu zwłaszcza w tej chwili tych najbliższych w pierwszej fazie, jest niestety niekorzystny. Na decyzje rozstrzygające w tym zakresie rynek musiał bardzo długo czekać, nie powiem, że został nimi zaskoczony. Niemniej jednak rzeczywiście dynamika tych procesów była bardzo wysoka i trzeba sobie powiedzieć wprost, otoczenie rynkowe w tym sektorze łańcucha dostaw nie nadążało za tymi dynamicznymi rozstrzygnięciami, które spowodowały, że po 10 latach lekko uśpionego rynku, mówię tutaj o działaniach inwestorów, nagle uzyskaliśmy bardzo duże przyśpieszenie, a dostawcy, którzy przez ostatnie 10 lat trenowali muskuły na rynku zachodnioeuropejskim, ale również podejmowali inicjatywy w przygotowaniu się do wejścia się na rynek polski, nie zostali tutaj z odpowiednim wyprzedzeniem włączeni, nie stali się immanentnym elementem tego procesu. To jest w tej chwili przed nami. Olbrzymi wysiłek, aby stymulować rynek wewnętrzny, w tym poprzez różnego rodzaju narzędzia finansowe i administracyjne, które spowodują, że polscy przedsiębiorcy wykorzystają szansę, która niewątpliwie przed nimi się otwiera.

Moderator: To co robić w takim razie, aby to był sukces, aby nasi przedsiębiorcy wzięli udział w tym łańcuchu dostaw, aby zadbać o ich interesy, bo podpisywane są umowy przy budowie morskich farm wiatrowych z zagranicznymi partnerami, którzy mają odpowiednią wiedzą, mają odpowiednie doświadczenie, mają patenty, które są przez nich chronione i co tu my możemy zrobić, żeby właśnie był ten transfer wiedzy do naszych firm, żeby nasze firmy mogły w tym partycypować, bo np. zagraniczni partnerzy mogą chcieć zachować swoje patenty dla swoich firm i wyjdą z założenia, że to będziemy waszymi partnerami, będziemy budowali farmy wiatrowe, które będą produkowały prąd na potrzeby Polski, ale nasze firmy wyprodukują to, nasze firmy wymyślą tamtą i zostanie odcięty ten transfer wiedzy do naszych firm.

Piotr Czopek: Wydaje mi się, że tak to nie działa. Jeżeli mamy długoterminową perspektywę i rynek będzie się stopniowo rozwijał, jeżeli będziemy rozwijać MEW w perspektywie kolejnych 5, 10, 15 20 lat, to ten transfer nie nastąpi. Oczywiście, sektor offshore jest sektorem globalnym. To są firmy, które działają na różnych rynkach. Fabryki mają w różnych krajach, również w Polsce i również polskie podmioty mają swoje aktywa zagranicą, bo takie sytuacje też się zdarzają. Przykładem może być chociażby rynek automotive, to popyt na rynku wewnętrznym generuje, jak bardzo poszczególne podmioty angażują się na tym rynku. Polska nie ma swojego samochodu, nie ma polskiej marki, jeszcze może będzie, ale nie ma, ale jest też jednym z istotnych graczy na europejskim rynku.

Moderator: Produkujemy sporo samochodów, fabryki tutaj są, dostawcy też

Piotr Czopek: Produkujemy samochody, produkujemy części do samochodów do fabryk na Zachodzie i podobnie może być właśnie z offshorem. Ten transfer technologiczny będzie następował stopniowo, ale też w Polsce, na polskich uniwersytetach, na polskich uczelniach będą tworzone technologie na potrzeby tego sektora i też, być może na zlecenie również firm zagranicznych, które będą wchodziły w partnerstwo z polskimi uczelniami. Trzeba wiedzieć, że nie tylko polskie firmy będą nawiązywały partnerstwa, z polskimi uczelniami, ale również zagraniczne. Tak więc globalny rynek powoduje, że trudno jednoznacznie przypisać działalność na tym czy na innym rynku, a takie czy takie przedsiębiorstwo będzie miało swoje aktywa wytwórcze w różnych państwach i będzie tworzyło globalną sieć. Oczywiście optymalizując ten łańcuch dostaw. Polska leży w dobrym miejscu. Bałtyk jest morzem, po morzu Północnym, który w Unii Europejskiej ma największy potencjał. Zgodnie z dokumentami europejskimi w perspektywie 2050 roku ma powstać ok. 100 GW mocy, a Polska ma predyspozycje do tego, żeby rzeczywiście stać się istotnym hubem, nie tylko na polskie projekty, bo to też nie jest ambicją, żeby polskie przedsiębiorstwa wytwarzały podzespoły, komponenty, tylko i wyłącznie na potrzeby polskich projektów, ale również zagranicznych. Państwa bałtyckie, Szwecja, Dania, również dalej Holandia, Wlk. Brytania, dlaczego nie? Ten potencjał w Polsce drzemie i musimy go tylko wykorzystać. To, co powiedział pan Prezes Witoński, najważniejsza jest ciężka praca, ale ciężka praca musi być też poparta działaniami rządu, tą długą perspektywą, że inwestycja, którą realizuje dzisiaj za rok, za 5 lat ma szansę na to, żeby się zwróciła w następnych kilkunastu czy kilkudziesięciu latach.

Moderator: A jak wygląda w takim razie albo jak rysują się perspektywy współpracy uczelni w zakresie innowacyjnych rozwiązań na przyszłość na potrzeby morskich farm wiatrowych, morskiej energetyki wiatrowej.

Sambor Guze: Wygląda to w ten sposób, że póki co polskie uczelnie starają się podpisywać umowy o współpracy z polskimi firmami, takimi jak PKN Orlen czy PGE. Natomiast siłą rzeczy jest to, tak jak wcześniej pan Prezes powiedział, aby móc transferować wiedzę i tzw. know -how, musimy otworzyć się też na graczy zagranicznych, na współpracę z uczelniami również, może nawet przede wszystkim na początku, może uczelnia z uczelnią zagraniczną, jest to partnerstwo naturalne. Natomiast to nie jest tak, że tylko my, jako rynek czy edukacyjny, czy jako przemysł, gospodarka, jesteśmy na tzw. „musiku”, że my musimy. Kapitał zagraniczny umie liczyć pieniądze, więc widzi potencjał w naszym rynku morskiej energetyki wiatrowej. I to jest tak, że jeżeli można zabezpieczyć interesy i transfer wiedzy na nasz rynek w prosty sposób, podpisując, tak konstruując umowy o współpracy, żeby było możliwe wyszkolić osoby, które będą szkoliły następne osoby. W tej chwili jest właśnie ten etap, kiedy powinniśmy właśnie temu poświęcić bardzo dużo energii.

Moderator: A jak wygląda to przy okazji szkolenia zapytam o zainteresowanie przyszłych, ewentualnych studentów tym tematem?

Sambor Guze: Od razu powiem, że w momencie, kiedy razem z Politechniką skoordynowaliśmy działanie informacyjne o uruchomieniu wspólnych studiów II stopnia na kierunku morska energetyka wiatrowa, mniej więcej po ok. godzinie od momentu pojawienia się tej informacji, zaczęliśmy my, jak i Politechnika Gdańska, otrzymywać pytanie: kiedy to wystartuje, jaki jest programem. Tak więc zainteresowanie tematem morskiej energetyki wiatrowej i kształceniem się w tym zakresie jest bardzo duże. Idąc dalej przykładem Politechniki Gdańskiej i studiów podyplomowych, w tej chwili trwa trzecia edycja, a z tego co wiem, jest już potencjał na czwartą edycję. Podobnie Akademia Morska w Szczecinie ogłosiła, że na wydziale mechanicznym uruchamiają kierunek związany z morską energetyką wiatrową, również ten odzew był spory, więc zainteresowanie jest, bo działania informacyjne funkcjonują. Tak więc, jest to coś nowego dla młodych ludzi, ale młodzi ludzie to jest przyszłość, natomiast my też musimy patrzeć na osoby, które chcą się przekwalifikować. Doskonałym i szybkim sposobem są studia podyplomowe, które ułatwiają transfer z jednego działu gospodarki do drugiego. I to jest ten pierwszy etap, natomiast równolegle musimy pracować jako uczelnie. Na Pomorzu i jako uczelnie pomorskie, mamy tę przewagę, że jesteśmy nad morzem i tę gospodarkę morską czujemy. Natomiast wśród uczelni technicznych w Polsce z tego co się orientowałem, chyba już w tej chwili nie ma uczelni, która nie powołała do życia centrum morskiej energetyki wiatrowej. To w różnym zakresie, bo nie zapominajmy, że mamy naprawdę dobrych specjalistów w energetyce. Mamy też dobrych specjalistów w inżynierii mechanicznej, nie tylko tutaj na Pomorzu, ale również w całym kraju.

Moderator: Magnesem są też dobre zarobki. Mam nadzieję, że młodzież nas przez internet słucha i ogląda. Na jakie zarobki taki abiturient kierunków związanych z MEW mógłby liczyć w widełkach, bo to wiadomo, że my na razie nie wiemy, bo tworzymy jakby cały sektor od początku.

Sambor Guze: Przyznam szczerze, że nie odważę się powiedzieć, jaka to jest skala, nie wiem może Panowie

Moderator: Może któryś z Panów się odważy, jaka skala zarobków mogłaby być dla abiturientów. Bardzo proszę, tylko proszę, że podszedł Pan do mikrofonu.

Nazywam się Andrzej Wołczyk, reprezentuję firmę ENMARO, jestem chiefem, inżynierem od 24 lat na offshorach, absolwentem zacnej bardzo uczelni, wprawdzie wtedy się trochę inaczej nazywała, dzisiaj jest to uniwersytet, z czego jestem bardzo dumny. Tak, jak wspomniałem, 24 lata na offshorach, oczywiście offshore głównie kojarzył się z ropą i gazem, poszukiwania, drilling, pracując dla największych armatorów, ostatnio Maersk Drilling, najnowszej, siódmej generacji drillshipy. Mówimy o zarobkach w Polsce, ale zacznę od tego, że wczoraj brałem udział w panelu o budowie statków offshore, potencjalnej budowie statków instalacyjnych dla Morskiej Energetyki Wiatrowej i z ogromnym zdumieniem wyszedłem z tego panelu. Taki statek nie powstanie dla Polski, nie powstanie. To jest decyzja chyba już ostateczna. Zatem o czym tu mówimy, kto tu będzie pracował, przecież to nie będą polskie załogi. Mówimy ewentualnie o drugiej fazie budowie morskich farm wiatrowych, jak Prezes Witoński wspomniał, taka krótka analiza SWOT

Moderator: Czyli statki obsługujące

Andrzej Wołczyk: Tak, statki serwisowe, Offshore service vessels i Crew transfer vessels, czyli dowożące ekipy techniczne, załogi do obsługi morskich farm wiatrowych. Pierwsza faza jest już stracona dla polskich operatorów tych statków. Nikt jeszcze nie kupił żadnej jednostki. Przymierzają się Lotos, czy PLO, które wiem, że już ich kupi, po bankiecie już wiem, że nie kupi, nie jest w stanie tego zrealizować, być może Lotos. Wejdą armatorzy zagraniczni, którzy mają swoje stałe stawki. W Polsce nie istnieje tzw. drugi rejestr, czyli tania bandera. O tym się mówi, słyszy od 40 może lat, o ile ja sięgam pamięcią, gdzieś tam źródłową i dalej nie powstał. Mają Niemcy, ma Holandia, ma Norwegia, a w Polsce nie ma. I kto przyjdzie pracować do Polski płacąc pełne ozusowanie, jakieś tam fundusze zdrowotne inne, ubezpieczenia plus podatki oczywiście, czyli praktycznie 50%. Niestety,  w tej chwili takich ludzi nie ma, na świecie nikt sobie nie będzie odejmował, raczej pójdzie do armatora czy SCALIST czy ktokolwiek z liderów światowych.

Moderator: Dziękuję, czyli to temat na jeszcze dużo, dużo dłuższą dyskusję. Ale tu został wywołany temat armatora, to my jeszcze oficjalnych informacji żadnych w tej sprawie nie mamy, a właśnie jak to wygląda, jakie mogą być szanse z tym armatorem i dlaczego on jest nam potrzebny, bo stoczniowcy, budowniczy statków, mówią umiemy, budujemy, róbmy to w Polsce.

Dariusz Rudziński: Polski Rejestr Statków, czuje się w obowiązku wprowadzić pewną konsolidację środowiska, środowiska żeglugowego i stoczniowego w Polsce. Wspólnie z Polskim Towarzystwem Morskiej Energetyki Wiatrowej, na początku tego roku przygotowaliśmy raport, który wskazuje na potrzebę powołania armatora, czy też operatora floty offshore, który posiadałby zdolność do składania zamówień na budowę statków w polskich stoczniach, pewnie korzystając też z usług polskich biur projektowych. Organizowaliśmy kilka spotkań z armatorami, ze stoczniami i w naszej opinii taką firmą, która posiada najlepsze predyspozycje oraz doświadczenie z pokrewnej gałęzi z sektora ropy i gazu jest firma Lotos Petrobaltic. W tych naszych rozważaniach przewidzieliśmy właśnie budowę również floty instalacyjnej, jak słyszymy są z tą sprawą trudności. Natomiast chciałbym jedną rzecz podkreślić, że te informacje, które tutaj Przedmówcy, koledzy przekazywali o planach budowy do połowy wieku, do 2050 roku, mocy w Europie, która, mocy w Morskich Farmach Wiatrowych, która przekroczy 400 GW, te informacje, one pozwalają przypuszczać, znając stan floty instalacyjnej obecnie, że zrobi się po prostu wąskie gardło, że realizowane w kilku miejscach równocześnie inwestycje nie będą posiadały floty, która je obsłuży i wydaje się, że taka idea budowy floty instalacyjnej w Polsce cały czas ma swoją wartość. Oprócz floty instalacyjnej oczywiście morskie farmy wiatrowe wymagają również floty serwisowej. Statków, które przez cały okres eksploatacji, przez cały okres życia inwestycji szacowany na 25 lat, będą po prostu prowadzić prace serwisowe i do tych prac potrzebna jest również flota statków typu SV czy Walk to Work czy też jednostek, które będą transportować personel na farmy wiatrowe z portów offshorowych.

Moderator: Czy w tej materii coś się dzieje, bo tak, jak Panowie zwracali uwagę, teraz dostaliśmy ogromną szansę, czas nagli i teraz ten czas jest największym problemem. Tutaj już trzeba zacząć coś robić.

Dariusz Rudziński: Tak, myślę, że bardziej kompetentny w tym zakresie będzie kolega z Agencji Rozwoju Przemysłu, natomiast informacje, które przekazuje armator są takie, że flota będzie zamówiona. Będzie zamówiona w krajowych stoczniach, z czego wypada się cieszyć. I teraz chciałbym słowo też powiedzieć a propos możliwości szerszego działania, nie tylko w związku z budową instalacji morskich farm wiatrowych w Polsce, ale taki armator mając na uwadze nasz rynek i w krajach sąsiednich na Bałtyku, ale też i niedaleko na morzu Północnym, mógłby również świadczyć usługi i na tamtych wodach. Statki instalacyjne nie są tylko potrzebne do posadawiania, do wznoszenia farm wiatrowych, ale po tym zakończonym już życiu projektu, one są też potrzebne do zdejmowania tych instalacji z miejsca pracy i przewożenie ich w celu utylizacji, tak więc to jest po prostu biznes, który się kręci i na początku, i na końcu życia projektu. To jest niezwykle istotne i do tego potrzebne jest długofalowe myślenie. Nie na krótki okres, nie na 5 lat, nie na 3 lata, tylko pewnie na ćwierć wieku co najmniej. Dziękuję bardzo.

Moderator: Pan dyrektor Sokoliński został wywołany do tablicy. Co się dzieje w tej materii i na czym stoimy?

Bartosz Sokoliński: My stoimy na tym, że jesteśmy przygotowani, żeby przynajmniej sekcje statków już produkować. Czekamy na zamówienia, więc może kolega, jeżeli ma wpływ na tych, którzy zamawiają, to jesteśmy gotowi. Oczywiście to trochę mówię żartem, ale tak naprawdę przygotowujemy się coraz bardziej. To prawda, że są firmy, które potrafią już coś robić. My też uważamy, że mamy dość unikatowe kompetencje, jak na polski rynek, ale oczywiście inżynieria stoczniowa musi zostać trochę odbudowana, bo nie budowaliśmy zbyt dużo, jako kraj przez ostatnie 10–20 lat. Chciałbym wrócić jeszcze do transferu technologii, o którym wcześniej mówiliśmy i do local content. To prawda, że ten local content na pewno będzie niższy niż chcieliśmy na początku, ale ważne jest, żeby projekt inwestycyjny całości morskich farm wiatrowych ułożyć tak, żeby on rósł dość szybko, żeby technologie zagraniczne były zastępowane polskimi, albo produkowanymi tutaj na miejscu. Ważne jest, że zarówno nam, jako Agencji Rozwoju Przemysłu, ale też chyba wszystkim nam zależy, żeby jak najwięcej firm brało udział w budowie przemysłu stoczniowego i przemysłu morskich farm wiatrowych w jak najwyższych technologiach. Oczywiście nie zależy nam na tym, żeby produkować jedynie rzeczy proste, które będą wykonywane, co też jest wartością, to też daje pracę i też można to robić. Zależy nam jednak, żeby transferować wiedzę i transferować technologię do Polski. Myślę, że bardzo dużą rolę będą odgrywały uczelnie, dużą rolę będą miały małe firmy, które w tej chwili pracują gdzieś na styku, nie tylko zagranicą, ale też w Polsce, pracują przy technologiach energetycznych i nawet onshoringowych, bo mamy w onshorze tych firm trochę pracuje, ale też właśnie te wszystkie projekty energetyczne, które już nie są na morzy, tylko podłączenie do greedu, praca z greedem, działanie informatyczne, to naprawdę jest olbrzymi rynek, który musimy wykorzystać. Ja się zgodzę z panem Witońskim, że jest szansa, jest otwarte okno. Została wstawiona stopa w drzwi i teraz trochę musimy wykonać taki bieg wszyscy po to, tylko bieg z głową, żebyśmy tej głowy gdzieś nie utracili. Tak, że myślę, że przed nami może być piękna przyszłość, zobaczymy czy wszyscy podołamy.

Moderator: A jakieś instrumenty wspierające naszych przedsiębiorców, którzy chcieliby właśnie kawałek tego tortu uszczknąć i brać w tym udział

Bartosz Sokoliński: Rozumiem, że pyta Pani o instrumenty finansowe.

Moderator: Tak

Bartosz Sokoliński: Czyli musimy przejść do pieniędzy. Faktycznie ARP jest instytucją finansową, natomiast my nie jesteśmy agencją, pomimo, że mamy w nazwie agencja. Jesteśmy spółką Skarbu Państwa. Mamy duży dział finansowy i oczywiście takich firm rozwojowych, jak nasza działania głównie opierają się na tym, że wymyślamy nowe narzędzia finansowe, jedna rzecz to są np. pożyczki i myślę, że będziemy mieli bardzo konkurencyjny produkt dla firm, które chcą uczestniczyć w tym sektorze, ale myślimy też o tym, żeby stworzyć jakiś rodzaj dużego funduszu, który by wspierał polskie firmy w budowaniu potencjału energetycznego na morzu. Oczywiście mamy też takie projektu małe, jak sieć otwartych innowacji na przykład, które to są akurat granty europejskie na niewielkie technologie, które można zakupić i wdrożyć w Polsce i ten projekt również będziemy ciągnęli dalej.

Moderator: Dziękuję. A na ile jesteśmy konkurencyjni w stosunku do zagranicznych firm. Do pana Szyca pytanie.

Zbigniew Szyca: Trudno mówić o wszystkich firmach. Mamy oczywiście całe spektrum przedsiębiorców, którzy dostarczają swoje produkty i usługi na rynku międzynarodowym, natomiast w kontekście mojej firmy, biura projektowego, możemy powiedzieć, że mamy pewną przewagą konkurencyjną, chociażby ostatnie zatwierdzenia naszego projektu. Jesteśmy przed naszą konkurencją kilka kroków do przodu, w zakresie formalnym. W zakresie technicznym, jednostka, którą projektujemy i którą dostarczamy do naszego klienta również posiada techniczne parametry przewyższające obecnie realizowane jednostki. A w zakresie kompetencji, oczywiście mamy doświadczenie budowane przez lata w polskich stoczniach, w zagranicznych stoczniach. Zatem, polskie firmy, polscy przedsiębiorcy mają przewagę konkurencyjną. Oczywiście ta przewaga konkurencyjna powinna stanowić o sile przemysłu i o zdobywaniu, pozyskiwaniu nowych ofert. Mówiliśmy przed chwilą również, dlaczego te statki nie są zamawiane. Ponieważ nie ma zapytań ofertowych, nie ma ofert, nie ma zamówień na statki. Trudno jest sobie wyobrazić, żebym zrealizował projekt, jeżeli nie mam zamówienia, jeżeli nie ma w tym zakresie żadnego zapytania. Oczywiście mamy tutaj pana Prezesa, przedstawiciela polskiego przemysłu stoczniowego, który uśmiechał się w kontekście tego, że w stoczniach polskich dużo się nie dzieje. No nie do końca to jest prawda. Mamy mnóstwo projektów realizowanych w polskich stoczniach. Pytanie jest takie, czy możemy MEW tak, jak nazwa naszego panelu, wykorzystać jako szansę, którą mamy, jako impuls do rozwoju technologicznego i do zdobywania przewagi konkurencyjnej nie tylko na rynku krajowym, ale też zagranicznym. Bo ten rynek zagraniczny bardzo szeroko się otwiera i myślenie tylko w kategoriach naszego lokalnego rynku moim zdaniem jest błędne. Brakuje po pierwsze takiego impulsu finansowego, który spowodowałby, żeby programy, projekty rozpoczęłyby działalność i zaczęły funkcjonować. W przemyśle stoczniowym takie projekty się często odbywają, a mianowicie stocznia razem z Biurem ryzykują, tworzą jakiś zalążek oferty, produktu i trafiają z tym do klienta i skutecznie wygrywają przetargi, które się pojawiają z czasem. Nie czekają na te zapytania, tylko aktywnie działają na rynku i zdobywają zlecenia. To też się wiąże akurat na naszym rynku z takim wąskim gardłem, które może spowodować, że nie będzie możliwe wykorzystanie polskiego kontentu, bo będziemy po prostu zajęci zupełnie innymi projektami, które się na rynku w tej chwili otwierają. A więc myślenie o tym, żeby wykorzystać polski potencjał, ta ścieżka będzie po prostu zamknięta. Wczoraj usłyszeliśmy, że stocznia Crist jest w zasadzie w przededniu podpisania kontraktu dla armatora amerykańskiego na jednostkę instalacyjną, co w zasadzie zamyka ścieżkę na 3 lata do budowy jednej z dużych stoczni jednostki instalacyjnej, którą musielibyśmy sobie lokalnie zbudować. A więc myślenie o tym, że musimy, możemy, że jest to szansa, no powinniśmy przekuć właśnie w takie projekty, na które jest finansowanie, jest decyzyjność i jest możliwość złożenia oferty i wygrania tej oferty właśnie tą swoją przewagą konkurencyjną. Co do floty, no tutaj mamy wiele do zbudowania, jest to tylko jeden element całej energetyki morskiej, powiedziałbym, że jest to tylko kilka procent w całym łańcuchu. Natomiast mówienie wyłącznie o jednostce instalacyjnej, też jest błędem. Mamy tutaj do czynienia zarówno z jednostkami mniejszymi, jak i jednostkami serwisowymi troszeczkę większymi, ale też mówimy o transporcie, o układaniu kabli itd., itd. Cały sektor stoczniowy może zostać zasilony tymi zleceniami. Oczywiście tych zleceń, tych zapytań, póki co nie ma. Tak samo, jak nie ma finansowania i decyzyjności. Te czynniki moim zdaniem są kluczowe, żeby myśleć o polskim kontencie w ogóle.

Moderator: Jak przekonać zagranicznych partnerów związanych z budową polskich morskich farm wiatrowych do korzystania z local contentu. No nie wiem, na zasadzie: macie tutaj swoje turbiny, jesteście producentem bardzo dobrych, bardzo nowoczesnych turbin ale zróbmy coś, żeby ich część, a może i w całości były produkowane w Polsce. Czy to możliwe?

Mariusz Witoński: Rozumiem, że pytanie do mnie

Moderator: Tak

Mariusz Witoński: Dziękuję, to bardzo dobre pytanie, nad odpowiedzią na które pracujemy, jako branża w całości od lat. Odpowiedź nie jest prosta. Oczywiście funkcjonując w ramach konkurencyjnego rynku europejskiego nie jesteśmy w stanie stosować rozwiązań znanych z innych części świata, jak chociażby zaaplikowanych w ostatnich latach na Tajwanie, który jest jednym z bardzo intensywnie rozwijających się poligonów morskiej energetyki wiatrowej, gdzie wymóg local content był bezwzględnie obowiązujący dla każdego inwestora wchodzącego w przedsięwzięcia w tamtym obszarze. My musimy tutaj działać nieco bardziej subtelnie i wykorzystywać jednocześnie wszystkie możliwości oddziaływania na rynek, jakie posiadamy. Część z nich zaczęliśmy już wykorzystywać, referując do przywołanych przeze mnie wcześniej doświadczeń brytyjskich, tego oddziaływania w charakterze soft power poprzez wprowadzanie do systemu regulacyjnego pewnych zobowiązań, którymi obciążani są inwestorzy, w wyniku których stymuluje się dialog pomiędzy inwestorem a dostawcą. Te narzędzia są zapisane w tej chwili już w ustawie o promowaniu wytwarzania energii z morskich farm wiatrowych. To jest plan łańcucha dostaw, to jest dialog techniczny. Tym samym uzyskaliśmy to minimalne zapewnienie, iż na etapie zamówień, na etapie doboru dostawców, polskie firmy nie zostaną pominięte. Ten dialog nie będzie odbywał się ponad ich głowami. Nawiązując do tego co Pani mówi, że polski rynek w tym momencie jest penetrowany przez inwestorów, którzy przyjdą tutaj z własnymi dostawcami, z ugruntowanym doświadczeniem na innych rynkach, to oddziaływanie już działa. Widzimy jego efekty. Inwestorzy rozmawiają, mapują polski łańcuch dostaw, wchodzą w bezpośrednie kontakty z dostawcami, którzy, jak już wcześniej stwierdziliśmy, oczywiście jeszcze muszą wykonać gros pracy po to, żeby być przygotowani do odpowiadania na zapytania ze strony inwestorów. I tutaj dochodzimy do drugiego kluczowego fragmentu, właśnie owego przekonywania inwestora do tego, żeby skorzystał z naszej oferty. W tym wypadku właściwie rozstrzygające jest jedno hasło: konkurencyjność. Nasza oferta musi być konkurencyjna. Ona na szczęście na bazie doświadczeń, które rozwijaliśmy przez lata ma szansę być konkurencyjną od podstaw, w tych zakresach, które już stały się w jakimś stopniu naszą specjalnością. W niektórych asortymentach dostaw nie mamy żadnych wątpliwości, że jesteśmy w stanie świadczyć usługi, czy realizować dostawy w najwyższych światowych standardach, w kategoriach produktów końcowych, czyli tych, w których mamy również do czynienia z najwyższą marżą. Mówiłem tutaj o szeroko rozumianym zakresie projektowania zarówno inżynierskiego, jak i tego środowiskowego. Mówię oczywiście o produkcji kompletnych, w pełni wyposażonych jednostek specjalistycznych, w tym jednostek instalacyjnych. Należy tutaj wspomnieć z całą pewnością o potencjale polskiego przemysłu kablowego, który w tej chwili w zakresie kabli między-turbinowych jest dominującym dostawcą na rynku europejskim, z czego być może w Polsce nie zdajemy sobie sprawy.

Moderator: Tak, bo mówiąc o polskich elektrowniach wiatrowych myślimy o turbinach, o jednostkach pływających, a zupełnie nie bierzemy pod uwagę w rozmowie publicznej właśnie o tych wydawałoby się mniejszych, ale wcale nie mniej ważnych czynnikach i produktach, jakie będą do tego potrzebne.

Mariusz Witoński: Koledzy już o tym wspominali, że morska energetyka wiatrowa, przemysł polskiej energetyki wiatrowej to jest bardzo wszechstronne spektrum dostaw produktów i usług i z całą pewnością powinniśmy się nastawiać zarówno na to, aby objąć zakresem tego co będziemy oferowali z Polski na rynek krajowy i na rynki eksportowe, całość tego zakresu, ale jednocześnie z cała pewnością istotne jest to, abyśmy budowali nasze specjalne potencjały, tam, gdzie mamy ugruntowane doświadczenia lub tam, gdzie pewna  renta położenia, tutaj była mowa o śladzie węglowym, wskazuje na to, że dostawy z rynku polskiego z definicji powinny być najbardziej konkurencyjne. Chciałbym ewidentnie wskazać tutaj na takie kierunki działań, jak zmierzanie do przygotowania oferty kompletnej w pełni wyposażonej morskich stacji elektroenergetycznej. Polskie firmy z sektora stoczniowego od ponad 10 lat dostarczają na rynki zachodnie jako poddostawcy firm działających globalnie, kompletne konstrukcje stalowe stacji transformatorowych morskich. I prowadzone na rynku polskim analizy, ale również pewne próby zawiązywania konsorcjum w tym zakresie wskazują na to, że jesteśmy w stanie dokonać tego skoku technologicznego i wyjść z półproduktu na produkt finalny, który multiplifikować będzie korzyści dla szeroko rozumianego łańcucha dostaw w Polsce. Innymi słowy budując ofertę, przekonując klienta do skorzystania z oferty rynku polskiego musimy stawiać na konkurencyjność, musimy szukać naszych specjalizacji oraz musimy wykorzystywać te elementy czy fragmenty rynku, w których w sposób naturalny jesteśmy w stanie uzyskać przewagę bazując na naszych kompetencjach lub też na rencie położenia. Może jeszcze dwa słowa na temat floty instalacyjnej, bo to też jest bardzo ciekawy przypadek, który warto rozważać właśnie w kontekście tego unikatowego momentu na rynku. Otóż, gdybyśmy proszę państwa 5 lat temu mieli rozmawiać o tym, czy w Polsce powinniśmy myśleć o utworzeniu armatora czy operatora floty instalacyjnej to powiedziałbym, że propozycja ta budziłaby moją wątpliwość. Natomiast ze względu na przełom technologiczny, który dokonuje się w tej chwili w morskiej energetyce wiatrowej w kontekście wprowadzania szeregu nowego typu turbin, których to parametry powodują, iż dotychczas wykorzystywana flota instalacyjna przestaje mieć zastosowanie. Cały świat nagle zaczyna potrzebować nowych jednostek, które będą w stanie w perspektywie roku, dwóch, trzech lat od dziś, obsłużyć instalacje tych dużych jednostek. Tutaj wchodzimy w specyficzne okno rynkowe, które tak, jak się otworzy, tak się też w pewnym momencie zamknie. Armatorzy floty instalacyjnej na całym świecie nie zasypują gruszek w popiele, zlecają projektowanie, zlecają budowę tych jednostek. Te jednostki powoli zaczynają trafiać na rynek. Ten proces odpowiedzi rynkowej na nowe zapotrzebowanie trwać będzie jeszcze przez chwilę. To jest ta unikatowa szansa. To jest ten specyficzny timing, który być może będzie dany nam raz po to, żeby go dobrze zagospodarować. Wydaje się, że to jest właśnie taka szansa, w której moglibyśmy inwestorów przekonać do nowej polskiej oferty, właśnie bazując na tej niszy. Mamy do czynienia z bottle neckiem, mamy do czynienia z wąskim gardłem na rynku, słabą dostępnością rynkową jednostek instalacyjnych. Potencjalnie, czy właściwie faktycznie za tym idącym oczekiwaniem odnośnie wzrostu cen stawek czarteru tych jednostek, oferta z Polski naprawdę nigdy, jak właśnie teraz byłaby dobrze lokowana w rynku. Ja cały czas mam nadzieję, że w tym zakresie nie powiedzieliśmy jeszcze ostatecznego słowa i że powolne młyny decyzyjne jednak mimo wszystko dadzą na końcu sygnał do tego abyśmy przynajmniej jakąś część floty instalacyjnej, trzeba pamiętać, że mówimy o dwóch klasach jednostek. Jednostki instalacyjne typu Juckup i tzw. fundamentowce.  Że przynajmniej w któreś z tych klas będziemy w stanie coś przygotować Polsce.

Moderator: Zepsuł

Mariusz Witoński: za długo mówiłem

Moderator Nie mamy prądu chyba. To to już mało czasu mamy, ale ostatnie pytanie. Panów zdaniem, wpływ na rynek pracy i też czy brak pracowników, bo wszystkie branże się zmagają w tej chwili, zwłaszcza te i technologiczne, inżynieryjne, przemysłowe, zmagają się z brakiem pracowników. Jak my tutaj sobie poradzimy i jaki wpływ będzie tego całego MEW na rynek pracy. Już nie mówię, Pomorze, ale Polska, bo to będzie miało szeroki zakres. Nie działa. Już nic nie działa, żaden z naszych mikrofonów nie działa.

Mariusz Witoński: Jeśli wolno, to postaram się krótko, żeby dać szansę jeszcze Kolegom. Kilka lat temu prowadziliśmy analizy tego obiektu w sposób rozwój inwestycji może stymulować rynek. I przekrój też w każdym państwie europejskim jest naprawdę szeroki. Mocno uzależniony od tego, czy państwo przyjmuje postawę aktywną czy też pasywną w zakresie kształtowania rynku pracy i stymulowania przedsiębiorczości w tym zakresie. I kalkulacja jest prosta. Taki syntetyczny wskaźnik, którego szukaliśmy mówi o tym, że na GW mocy zainstalowanej, przy czym GW rozumiany w perspektywie 3 lat wstecz, bo wiadomo, że teraz parametr inaczej wygląda. Na GW mocy zainstalowanej w państwach europejskich rynek pracy kształtował się od poziomu 1000 do 10 000 osób zatrudnionych bezpośrednio. I to jest ta perspektywa, która nas czeka. Czy staniemy na jednej czy na drugiej stronie zależeć będzie od szerokiego spektrum instrumentów finansowych, instrumentów prawnych, tworzenia dobrego otoczenia rynkowego, otoczenia regulacyjnego i instytucjonalnego, który pozwoli firmom budować potencjał, ale też przygotuje te dziesiątki tysięcy osób do pracy w sektorze. Tym samym podatkowo duży nacisk na edukację, kształcenie formalne, zawodowe i uzupełniające.

Piotr Czopek: Oczywiście będziemy potrzebować kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy. Czy się znajdą, tak jak Pani zauważyła, bo dzisiaj rzeczywiście wiele branż boryka się z dostępem do pracownika. Po pierwsze najpierw dużą ilość pracowników trzeba wykształcić, o czym już byłą mowa i to nie tylko na poziomie wyższym, ale przede wszystkim zawodowym. I tu oczywiście mamy też dużą bazę i pewnie jesteśmy w stanie doszkolić tych pracowników na potrzeby rynku offshore, ale gdy spojrzymy na gospodarkę, to widzimy, że w gospodarce każda branża, każdy przemysł ma swój czas. Od wzrostowego po schyłkowy i tak, jak mówimy o rozwoju odnawialnych źródeł energii w tym morskiej energetyki wiatrowej, to też mówimy o schyłku energetyki konwencjonalnej, węglowej. Mówimy o sprawiedliwej transformacji, mówimy o transformacji Śląska o kwestiach zagospodarowania osób dziś pracujących w górnictwie, w energetyce konwencjonalnej. A to są ludzie o świetnych umiejętnościach, doskonałym wykształceniu i umiejętnościach, które można w naturalny sposób wykorzystać w innych sektorach energetyki, również energetyki morskiej wiatrowej, więc jest ta przestrzeń. Jak spojrzymy w przeszłość, koło 90kilku % ludzi pracowało w rolnictwie, a dzisiaj pracuje tylko kilka %, co nie oznacza, że panuje duże bezrobocie. Więc pojawiają się nowe obszary do zagospodarowania pracowników z branż schyłkowych i tak właśnie też będzie to miało miejsce w przypadku pracowników na potrzeby morskiej energetyki wiatrowej. Myślę, że mamy doskonałe uczelnie, szkoły zawodowe, które przygotowują już tą kadrę do tych pierwszych projektów, a w kontekście kolejnych kilku lat będziemy mieć świetną kadrę, która będzie potrafiła i projektować i budować i serwisować tego typu instalacje, jak wiatraki na morzu.

Moderator: Bardzo proszę po kolei.

Sambor Guze: Znaczy tutaj pan Prezes zwrócił na jedną istotną rzecz uwagę. Uczelnie wyższe to to jest szkolenie menadżerów ewentualnie przekwalifikowanie osób z innych przemysłów, z innych branż, natomiast też jest istotne tworzenie zasobów kadrowych na przyszłość, czyli tak naprawdę szkoły branżowe zawodowe i szkolnictwo zawodowe, czyli ten poziom niższy też jest istotny. To jest też wyzwanie, żeby to odpowiednio szybko zrobić, bo za chwile rzeczywiście odnawialne źródła energii mogą też się stać schyłkowe, ale mam nadzieję, że to za jakieś 100 lat.

Moderator: kolejny gość

Dariusz Rudziński: Chciałem powiedzieć krótko, że jako Polski Rejestr Starków, jako pracodawca zamierzamy zwiększać zatrudnienie w sektorze właśnie obsługi energetyki wiatrowej, morskiej energetyki wiatrowej. I jeszcze krótko co do budowy statków. Oczywiście budowa każdego statki to jest praca w stoczni, w firmach, które dostarczają wyposażenie, materiały i wyroby dla kilku tysięcy osób, więc to jest tego typu skala, jeśli będziemy budować kilka takich jednostek, no to oczywiście to jest praca dla całej rzeszy ludzi i na Pomorzu, ale i również w innych zakładach na terenie całego kraju. Dziękuję.

Bartosz Sokoliński: Jeżeli chodzi o pytanie o kadry, to oczywiście większość rzeczy zostało powiedziane. Po pierwsze jest to szansa, bo nowe miejsca pracy się pojawią. Jest to zagrożenie, żeby szybko dostosować nasz rynek edukacji szkoleń, edukacji wyższej również do tego, żeby wykształcić takich pracowników, którzy będą do ….. Tutaj na boku rozmawiałem z kolegą, że można tutaj ze schyłkowych branż o których mówił pan Dyrektor Czopek, ludzi też przetransponować tak tutaj nawet niektórych osób nie trzeba przebranżawiać bardziej bo nie mają tak specjalistów, którzy dobrze sobie poradzą w projektach energetycznych czy w innych. Natomiast oczywiście jest to bardzo duże wyzwanie, ale wierzę, że, tylko żebyśmy mieli takie wyzwania, to jest dobre wyzwanie.

Zbigniew Szyca: Jeżeli chodzi o zatrudnienie i o pracowników to z całą pewnością będzie ono wzrastało wraz z rozwojem energetyki wiatrowej, ale nie należy zapominać również o innych sektorach energetycznych, które tych samych specjalistów będą wykorzystywać do również np. sieci energetyczne, nawet w przypadku polskiego atomu, będziemy wykorzystywać w wielu przypadkach tych samych specjalistów. Co do edukacji, oczywiście, to jest szansa na przyszłość, tworzenie nowych kierunków studiów, tworzenie szkól i szkolenie kadry, to jest przyszłość. Można się zastanawiać i to chyba pytanie nie padało do tej pory: a co teraz? Teraz nie mamy się, póki co czym zajmować, ponieważ nie ma farm wiatrowych, ale one będą w przyszłości. Co zrobić, żeby wykorzystać ten potencjał i za parę lat mieć odpowiednie zasoby i odpowiednich specjalistów. Myślę, że ten problem powinien być rozwiązany na etapie partnerstwa, które nasi deweloperzy uruchomili z zagranicznymi podmiotami i takie programy wspierania w zakresie budowania kompetencji, właśnie to powinna być podstawa takiego partnerstwa. Nie przekierowywanie zasobów i zewnętrznych kontraktorów, a właśnie budowanie tych kompetencji, współpraca na etapie budowania i transferu wiedzy technicznej i budowanie takiego sztabu osobowego specjalistów lokalnie, których z cała pewnością w Polsce mamy całkiem sporą grupę. Natomiast należy ich albo przebranżowić, albo uruchomić właśnie dodatkowe tutaj działania. Odnośnie stoczni też, bo tutaj mówimy o samej stoczni, że to jest kilka, kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Zgoda. Należy też pamiętać o tym, (….) dodatkowe 140 – 100 tysięcy osób pracowało w całej Polsce w różnych zakładach produkujących komponenty, a więc to nie jest tylko tak, że w danym miejsce będzie potrzebne specjalista, praktycznie cały polski biznes odczuje właśnie tą potrzebę nowych pracowników, co za tym idzie – wyższe wynagrodzenia, większe wpływy do Skarbu Państwa z tytułu właśnie tych specjalizacji, których w tej chwili być może nie ma, a z cała pewnością te zarobki będą większe.

Moderator: Bardzo dziękuję. Wyzwania zatem bardzo duże, ale efekty zdają się być przynajmniej odpowiednio obiecujące, warto o to wszystko walczyć. Bardzo serdecznie dziękuję naszym Panelistom. Dziękuję Państwu. Jeszcze tylko przypomnę. Gośćmi byli panowie Piotr Czopek, Dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, Sambor Guze, Prorektor ds. Kształcenia Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, Dariusz Rudziński, Członek Zarządu Polskiego Rejestru Statków, Bartosz Sokoliński, Dyrektor Zarządzający ds. Inwestycji i Technologii, Agencja Rozwoju Przemysłu, Zbigniew Szyca, Prezes Zarządu NED-Project, Mariusz Witoński, Współzałożyciel i Prezes Zarządu Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej.